Holoubek nie żyje. Aktor teatralny i filmowy, reżyser, dyrektor teatru, wykładowca.85 lat, prawie do końca czynny zawodowo. My kinomani pamiętamy go przede wszystkim jako alkoholika Kubę z ‘Pętli” Hasa ( 1957 ) a także Dziadzię ze ”Wspólnego pokoju” 1959, również Hasa. Są aktorzy do których przypisany jest ze względu na ich temperament , wygląd a czasem jakiś nieuchwytny rys psychiczny pewien typ roli. Zapasiewicz to inteligent, naukowiec , lekarz. Holoubek to klasyczny profesor Tutka z opowiada Jerzego Szaniawskiego, czyli rodzaj mędrca codzienności, który wychodząc od faktów oczywistych buduje ich inne znaczenia. Telewizyjne miniatury oparte na refleksyjnych opowiadaniach Szaniawskiego(1966) nie były może najlepszymi filmikami, ale Holoubek był w nich obsadzony idealnie.

Taki też był podobno prywatnie, a raczej w otoczeniu innych , bliskich mu ludzi. Dowcipny i ciepły mędrzec , nieco melancholijny, nieco ironiczny, ale bez uszczypliwości

Jego debiutem filmowym był „Żołnierz Zwycięstwa” Wandy Jakubowskiej w 1953 , w którym odtwarzał Feliksa Dzierżyńskiego. Czy Holoubek mógł przypuszczać, że w 1968 roku jako Konrad w Dejmkowych „Dziadach” wyprowadzi młodzież na ulice Warszawy?

Umiera w 40. rocznicę tych wydarzeń .

Żegnaj profesorze Tutko.


Wajda ( l. 82) chce zrealizować film na podstawie Iwaszkiewicza, Kazimierz Kutz ( l. 79 ) ciągle czynny politycznie też przebąkuje o realizacji kolejnego obrazu. O ile wierzymy Wajdzie, a nawet wierzymy w Wajdę, to już ponowne wejście Kutza do grona praktykujących reżyserów wydaje się wątpliwe. Może raczej wyreżyseruje jakaś sztukę, może w teatrze, raczej w telewizji. Ostatni ekranowy film Kutza to „Półkownik Kwiatkowski” z 1997 r. bezpretensjonalny, mistrzowsko zrealizowany . Ta komedia o czasach powojennych, o walce oddziału AK z UB pokazała Kutza jako wybornego stylistę. Ten film wielokrotnie wyświetlany w TV zawsze ogląda się z przyjemnością.

Trudno oceniać Bohdana Porębę jako mistrza , może mistrza w zakresie Hurrapatriotyzmu. Młodym to nazwisko nic nie mówi , przecież ostatni film Poręba nakręcił 17 lat temu. Z jego dorobku filmowego czasami przypomni się „Hubalaz Ryszardem Filipskim, a na pewno w języku potocznym zwrot „ gdzie woda czysta i trawa zielona” pochodzący od tytułu filmu zyskał sobie na stałe prawo obywatelstwa.

W pewnym okresie Poręba zostaje szefem nacjonalistyczno stowarzyszenia „Grunwald”. Z Porębą kojarzone jest też jest nazwisko aktora Ryszarda Filipskiego lat 74 ( tytułowa rola w „Hubalu”). Filipski, po wieloletniej banicji bywa widywany w drugoplanowych rolach filmowych , nawet w „Pitbulu”, serialu cieszącego się dużą popularnością.

Bohdan Poręba ze swoimi poglądami nadawałby się do wyraziciela środowisk spod znaku Ojca Rydzyka, a nawet Jarosława Kaczyńskiego, nikt go jednak nie chce. A on chce robić filmy , niezależnie do proweniencji sponsorów. Nie może zrozumieć, że lawirantów ideologicznych takich jak on nikt już nie potrzebuje. Jest dużo więcej osób chcących robić filmy, ale dużo młodszych. Dla nich nie jest już ważna żadna ideologia poza wynikiem komercyjnym.

Tragedia mistrza filmów hurrapatriotycznych.

Dziennikarz pyta go w ostatnio opublikowanym wywiadzie:

Tęskni pan za Peerelem?

„…- Wie pan, jedna rzecz była dobra. Wiedziałem, do kogo iść. Jak cenzor coś chciał usunąć, to się podpisywał własnym nazwiskiem. Mogłem więc iść do jego szefa. Jak się nie udało - mogłem iść wyżej, do partii, nawet do KC. Jedna frakcja mnie wspierała, druga zwalczała i dzięki temu wiele rzeczy udawało się załatwić. A dziś nic nie wiem, po prostu mgła. Do kogo mam iść? Może pan ma jakiś pomysł? Ja mogę z samym diabłem paktować, byle mi dał zrobić film….”

Chyba nie doczekamy się następnego filmu Bohdana Poręby.












U Grassa w jego autobiograficznej książce „Przy obieraniu cebuli” znajdujemy taki fragment:

„W poszukiwaniu namiastki wymykałem się do kina i wciąż jeszcze widzę ocalały wśród ruin pałac filmowy, w którym - jak w czasach wojny tak i pokoju- wyświetlano jako główny punkt programu „Romancę w tonacji moll”. W głównych rolach niegdyś podziwiane, dobrze mi znane nazwiska: Marianne Hoppe, Paul Dalhke, okryty niesławą za inny film –Żyd Suss- Ferdinand Marian. Już za czasów mojej służby pomocniczej „Romanca w tonacji Moll” pomagała w pragnieniach. Zawsze, ilekroć wpadająca w ucho melodia „godzina miedzy dniem a snami „:towarzyszyły pojawianiu się jej Hoppe na ekranie…Ona przed wystawą …Ona wobec pokusy…Ona samotna w cierpieniu…Jej nieskazitelnie gładka twarz…Klejnot u jej szyi…Jej szybko pierzchający uśmiech…Piękność jakże niezapomniana…Trzy czy cztery lata temu po dziewięćdziesiątce zmarł przedmiot marzeń mojej młodości.

Jakie kobiety my zapamiętaliśmy na zawsze, nawet bez towarzyszącej im muzyki filmowej? Na pewno Maria Schneider w „Ostatnim tangu w Paryżu”(1972), a zwłaszcza "Zawód reporter "(1975). To z pewnością nie było wielkie aktorstwo, to była dziewczyna, którą chcieliśmy poznać, jej chód , jakby o kilka centymetrów nad ziemią stawiał ją w szeregu tych spostrzeżonych na ulicy czy w tramwaju, które zapamiętujemy na całej życie. To typ kobiety z tajemnicą której nigdy nie wyjawi nikomu.

Czytaliśmy, że po przeżyciach związanych z realizacją filmu „Ostatnie tango w Paryżu” uciekła gdzieś do dżungli południowo amerykańskiej. Potem dla nas kinomanów w Polsce ślad po niej zaginął. Ze zdumieniem odkrywamy, że 56 letna teraz Maria Szneider ciągle występuje w jakichś filmach, w jakichś nieznanych nam produkcjach..

„Koronczarkę” czyli Isabelle Huppert odkryjemy w 1977 roku, kiedy miała za sobą już kilkanaście filmów . Ten film ukazał nam drobną , piegowatą dziewczynę, nieco somnambuliczną, również z jakąś ukrytą prawdą. Huppert zagrała potem wiele wspaniałych filmów z wielkimi kreacjami ( choćby Pianistka). Ciągle gra nowe role, ale my pamiętamy ją jako dziewczynę – koronczarkę.

A z nowszych aktorek? Na pewno „Dziewczyna z perłą” czyli Scarlett Johansson. Wszyscy w tym filmie grali, a ona po prosty była. Była dziewczyną z obrazu holenderskiego mistrza, która zjawiła się wśród nas.

Scarlett Johansson jest teraz gwiazdą. Dużo gra, choć daleko jej do zjawiskowej dziewczyny z obrazu.

Aktorki naszych marzeń.
Nie będzie nam raczej dane czytać ich nekrologów.




wykop.pl





Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Blogger Template by Blogcrowds