Tego należało się spodziewać. Wajda nie dostał Oskara za „Katyń”. Akademia może była po prostu konsekwentna ( żaden reżyser po Oskarze za całokształt twórczości nie otrzymał Oskara za kolejny swój film), może nie chciała mieszać się w konfrontację Konczałowskiego z Wajdą, a może jak zauważył kąśliwie Olbrychski wolała wybrać marginalny temat z Żydami w tle ( „Fałszerze”)niż ważny historycznie temat.

Główny zwycięzca Oskara fil m „To nie jest kraj dla starych ludzi”( patrz w blogu do archiwum) też wykazuje ,że liczy się dla akademików bardziej film w konwencji kina popularnego niż poważniejsza epopeja jaką jest „Aż pokaże się krew.”

Wajda w żadnym przypadku nie przegrał. Różnie oceniać można „Katyń” – że zbyt akademicki, że niezrozumiały dla widza amerykańskiego ,że za dużo patosu. Może to nie jest najlepszy film Wajdy, na pewno jeden z najważniejszych i to nie tylko Wajdy. Poza tym są filmy – symbole i wcale nie tylko z powodu nowatorstwa artystycznego. Do takich należy „Katyń”. Możliwość zrealizowania takiego filmu czyni z Wajdy artystę spełnionego. Jak wielu mamy ludzi sztuki, którzy mogą o sobie to powiedzieć ? W narodzie wciąż gnębionym politycznie, często rozdartym.


Wajda nie otrzymał Oskara, ale zabiera się do kolejnego filmu To znów będzie ekranizacja Iwaszkiewicza, niesłusznie nieco zapomnianego poety i pisarza. Dwa filmy na podstawie tej prozy ( „Brzezina” i „Panny z Wilka”) były sukcesami artystycznymi. Wajda ma dodać to swojego filmu Jandę jako aktorkę i Olgę Tokarczuk jako prozatorkę. Co z tego wyjdzie?

Wierzę w Wajdę.




Reżyser Andreson w filmie „Aż poleje się krew” sięga do historii Stanów Zjednoczonych i ukazuje początki przemysłu naftowego w Teksasie na przykładzie kariery Daniela Plainviewa ( w tej roli pamiętny bohater „Mojej lewej stopy”- Daniel Day Lewis).Oczywiście oglądamy pieczołowicie odtworzone pierwsze odwierty, prymitywne wieże wiertnicze i maszyny poruszające wiertła usiłujące wydobyć ropę na pustynnych ziemiach. Rodzi się bogactwo małych, biednych społeczności mieszkających wówczas Teksasie, rozpoczyna się funkcjonowanie przywódców religijnych, rodzi się też klasa potentatów naftowych, takich właśnie jak Daniel Plainview. To jego postać w znakomitej kreacji Daniela Day Lewisa pozwala nam lepiej zrozumieć ludzi , którzy tworzyli ówczesny przemysł naftowy. Ludzi budzących zaufanie , sprytnych ,przywódczych, a jednocześnie bez względu na okoliczności dążących do wytkniętego celu. Film ukazuje nie tylko te cechy charakteru, które prowadzą ich do potęgi własnego biznesu, naftowego, ale zapewnie i wielu innych, ale także cenę jaką płacą osobiście oni i ich najbliżsi. Akcja filmu mieści się miedzy rokiem 1898 a 1927, ale ma się wrażenie , że perypetie bohaterów da się łatwo odnaleźć i u współczesnych biznesmenów. Te same slogany , którymi przyciąga się wyborów ( w filmie właścicieli małych gospodarstw), te same zwroty – klucze( „jestem nafciarzem i dlatego nie będę owijał w bawełnę”).

„ Aż poleje się krew” trzeba oglądać na dużym ekranie. Przestrzenie Teksasu z małymi drewnianymi budynkami rodzącego się przemysłu przemawiają do nas wtedy ze zdwojona siłą. Daniel Day Lewis) już został nominowany do głównej roli męskiej tegorocznych Oskarów. Koniecznie jednak trzeba podkreślić fantastyczną muzykę, a może raczej ścieżkę dźwiękową filmu. Można ją chyba tylko porównać do funkcji jaka pełni muzyka w „Ziemi obiecanej” Wajdy. Może to podobieństwo wynika w końcu z faktu, że i film Wajdy też mówi o początkach przemysłu. Że maszyny zaczynały być tak ważne jak ludzie?


Dlaczego film braci Joela i Ethana Coen uzyskuje aż 8 nominacji do tegorocznych Oskarów?
Ta krwawa i mroczna historia dziejąca się na pograniczu Texasu i Meksyku to krzyżówka thrillera, filmu policyjnego, a nawet moralitetu. Llewelyn Moss, polujący pewnej nocy znajduje zwłoki kilku mężczyzn
obok porzuconych samochodów , a także dużą sumę dolarów w neseserze. Domyśla się ,że miały tu miejsce porachunki handlarzy kokainy .Zabiera pieniądze lecz poluje na nie również psychopatyczny morderca Chigurh . Osią filmu jest pojedynek miedzy Llewelyn Mossem a Chigurhem, pojedynek o pieniądze. Policję reprezentuje szeryf Bell,policjant u końca swojej kariery zawodowej.

A więc dlaczego tyle nominacji? Oczywiście wspaniała realizacja i zdjęcia, dialogi w stylu czarnego humoru, kreacje aktorskie, zwłaszcza doprawdy przerażającego mordercy Chigurhwita. To kreacja Javiera Bardema.

Powszechne uznanie krytyki amerykańskiej dla filmu kryje się jednak zapewne w diagnozie jaką stawia swojemu krajowi szeryf Bell. Pogranicze Stanów i Meksyku ( ale czy tylko?)to narkotyki, pieniądze i zbrodnia. Prawo jest absolutnie bezsilne i szeryf przechodzi na emeryturę z poczuciem swego rodzaju przegranej. Film nie ma też tradycyjnego happy endu, bo przecież widzimy , że mocno poszkodowany psychopata uratuje się i tym razem. To nie jest kraj nie tylko dla starych ludzi ( tytuł pochodzi z wersa poematu Williama Butlera Yeats'a.), ale to nie jest kraj dla porządnych , uczciwych ludzi.

Takie diagnozy serwuje film nominowany do najwyższej nagrody. W konwencji kina jednak rozrywkowego. Ale Oskar dla filmu amerykańskiego to nie jest nagroda dla poważnych , gniotowatych filmów społecznych z Europy…

Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Blogger Template by Blogcrowds